home stories, home office nomadchic.pl
Inspiracja Lifestyle

Życie slow w czasach lockdownu, czyli refleksje okołopandemiczne

Zostałam w domu. Bo tak było trzeba. Bo to była mądra rzecz w tym momencie. Przede wszystkim – bo mogłam. Po początkowej panice i niepewności związanej z koronawirusem, powoli przeszłam nad tym do porządku dziennego. Pewnie tak samo, jak my wszyscy. Najwięcej obaw miałam w połowie stycznia, jak zaczęły napływać niepokojące informacje. Niepewność związana z nowym drobnoustrojem i wahanie się, czy bookować loty, czy odpuścić, nie dawała mi spokoju. Odpuściłam. Luty i marzec były czasem zbrojeń i intensywnego dokształcania – jak chyba każdy, przeszłam przyspieszony kurs epidemiologiczny. Od 15 marca zaczęłam życie 100% zwierzęcia domowego.

Nowa „normalność”

W obowiązkowej kwarantannie na szczęście nie musiałam być, ale w tej dobrowolnej jak najbardziej. W firmie sprawnie przerzuciliśmy się na prace zdalną, więc nadal cieszę się faktem, że: 1. mam pracę (wciąż), 2. mam komfort wykonywania swojej pracy z domu. W tym miejscu chyba muszę zaznaczyć, że jestem szczęściarą, bo niestety kilkoro z moich znajomych doświadczyło przymusowej zmiany ścieżki kariery. Są jak zawsze plusy i minusy home office’u. Początki szybkiej reorganizacji firmy były ciężkie, ale po tygodniu wyciągnęliśmy wnioski i od tego momentu praca w całym zespole przebiegła sprawnie #małezwycięstwa. Parę lat temu pracowałam zdalnie, więc do organizacji pracy z różnych miejsc, bo w domu dużo nie siedziałam, byłam przyzwyczajona. Minusem lockdownowych okoliczności było tylko to, że nie można odreagować gdzieś na zewnątrz, po zamknięciu komputera. Oczywiście ostatnio częściej wskakuję na rower, ale marzy mi się już śniadanie z przyjaciółkami na mieście.

Po 50 dniach izolacji stwierdziłam, że już „czas odzyskać swój czas”, wrócić do normalnych aktywności. Do ćwiczeń, do pisania bloga, ocknięcia się z marazmu, do robienia rzeczy, które sobie obiecywałam zrobić. Niedługo wrócimy do „normalności” i skończy się moje życie trolla jaskiniowego😅 Trzeba wrócić choć trochę do siebie. Przestałam religijnie śledzić statystyki i bombardować się z własnej woli wiadomościami. Panika przed nieznanym ustąpiła doświadczaniu tego co tu i teraz. W końcu jestem z mężem 24h na dobę, w końcu zajęłam się domem. Przewartościowałam parę rzeczy. Zdałam sobie sprawę, że nie muszę za niczym tak gonić, bo wszystko, co mi sprawia radość, już mam. A tak naprawdę, to najważniejsi są ludzie. Rodzina i przyjaciele, do których możesz zadzwonić, pogadać, pośmiać się z głupot. Nareszcie wszyscy jesteśmy na miejscu, blisko, w kontakcie. Nie rozmijamy się w pogoni za nowymi miejscami i przeżyciami. I to jest najpiękniejsze doświadczenie, które wyniosę z kwarantanny. Bliskość. Choćby online.

Natura wraca do domu

Ogromnym pocieszeniem w całej epidemii i izolacji jest obserwacja przyrody, która wraca do siebie. Matka Ziemia obchodziła swoje 50 urodziny (Międzynarodowy Dzień Ziemi – 24 kwietnia) i lepszego, okrągłego jubileuszu chyba nie mogła sobie wyśnić. Z tej okazji tak fantastycznie sobie radziła bez nas. Kiedy my byliśmy w domach, natura odpoczywała. Delfiny pojawiły się w Wenecji, obniżyły się szumy sejsmiczne, poprawiła się globalna jakość powietrza.

Nasza natura też wróciła do domu. Wszyscy staliśmy się bardziej życzliwi, wyrozumialsi. Doszliśmy do rozdroża, gdzie po prostu musieliśmy się zatrzymać. To, co uważaliśmy za normalność, nagle zostało wywrócone do góry nogami. Pytanie, co będzie, gdy już swobodnie wyjdziemy na zewnątrz? Czy te momenty niepewności i kwestionowania wszystkiego pomogą nam dokonywać lepszych wyborów, czy wrócimy do stanu pierwotnego?

A może…

Może tak naprawdę rok 2020 nie jest tak tragiczny. Może właśnie to niezwykle ważny rok, na który nie czekaliśmy, ale on czekał na nas. Może właśnie dlatego, że ten rok jest tak niezwykle dramatyczny, straszny i niepewny, zmusza nas do wyjścia ze skorupy, do zatrzymania się i myślenia. Czasami po raz pierwszy od dawna. Odziera nas z komfortu wygodnego życia, do którego tak bardzo się przyzwyczailiśmy. Może aż za bardzo?

Ten rok może właśnie przedkłada niewygodę ponad wszystko inne. Sprawia, że musimy dokonać ewaluacji swojej egzystencji, życia, które prowadzimy, znajomości, które podtrzymujemy (lub nie), wartości, w które wierzymy. Może ten rok na swój dziwaczny i pokręcony sposób zbliża nas do siebie, zamiast oddalać coraz bardziej i bardziej. Może właśnie lepiej spojrzeć na wszystkie wydarzenia, których doświadczamy, na jedną, ważną lekcję. I choć rwę się do przed-korona-normalności, to wyciągam wnioski. Zaczynam od rzeczy, które zawsze odkładałam na lepsze czasy.

30 pomysłów na kreatywne spędzenie czasu

Tak naprawdę, nie będzie lepszego czasu na nadrobienie zaległości czy sięgnięcie po nowe rzeczy, niż właśnie teraz. W 2020 roku. Nie ma znikąd presji, aby być aktywną, brać udział w wielu wydarzeniach kulturalnych czy wyjazdach. Oczywiście to moje ulubione rzeczy, ale można bez wyrzutów sięgnąć po inne. Sama na pewno o jakichś rzeczach myślisz, po części już coś zrobiłaś albo chodzi Ci coś intensywnie po głowie. A może też cała sytuacja Cię na tyle przytłoczyła, że nie potrafisz się odnaleźć – to też jest OK. Wszyscy teraz stawiamy czoła nowej rzeczywistości.

Obserwuje moje przyjaciółki, koleżanki i znajome i widzę jak każda z nich w jakiś sposób sobie z nową sytuacją radzi. Znalazła nowe hobby i zajawki. Jakich rzeczy można spróbować w tym wolniejszym czasie? Oto moje pomysły!

1. zostań domowym master chefem – pewnie zalały Cię już zdjęcia świeżo wypieczonych bochenków chleba, albo aktualnie najmodniejszej „dalgona coffee” – dołącz do trendu i spróbuj jakiegoś nowego wypieku lub potrawy. I tak trzeba jakiś czas w kuchni spędzić – niech to będzie jakaś nowość

2. zaopiekuj się roślinami jak prawdziwa #crazyplantlady – wiosna to dobrzy czas na przesadzenie roślin czy prace pielęgnacyjne. Może też powiększysz swoją miejską dżunglę o nowe odmiany? Ja już jestem po przesadzeniu monstery i rozbudowaniu kolekcji o odmiany: Strelitzia nicolai i Haworthia fasciata. Wysiałam też eukaliptusa niebieskiego. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

3. rysuj lub maluj – ołówkiem, farbami plakatowymi lub akrylowymi, kredkami czy akwarelami. Kto wie, może odkryjesz w sobie jakiś uśpiony talent? Ze mną zostanie moje postpandemiczne dzieło, którego zrobienie planowałam ho ho i jeszcze trochę.

4. haftowanie i robienie na drutach – ogłaszam ich comeback! Na powrót dziewczyny zajęły się haftowaniem na tamborkach, robieniem swetrów, pleceniem makram i makatek. Do wystroju boho jak znalazł!

5. praktykuj jogę i mindfulness – pracując z domu masz więcej czasu rano, aby zrobić powitanie słońca (surya namaskar) – to najpopularniejsza sekwencja, która wykonywana dynamicznie pobudza, a powoli, świetnie relaksuje przed snem. Trening oddechu lub medytacja pomoże uspokoić rozbiegane myśli.

6. zrób grafik dnia i tygodnia – siedząc w domu tyle czasu łatwo stracić pojęcie jaki dzień tygodnia mamy. Aby nie wypaść z rytmu, wyznacz sobie godziny pracy, sprzątania, czas relaksu czy kreatywności.

7. zoomuj ze znajomymi – party online to nowy piątkowy wieczór na mieście! Umawiaj się na hangoutsie, skypie czy zoomie na plotki, świętowanie urodzin czy gry online!

8. książki w dłoń – pewnie masz jakieś zalegające na półkach pozycje, co spoglądają na Ciebie ukradkiem? Jeśli nie, to zamów online lub kup w wersji mobilnej. Dobry kryminał (ja polecam moje ostatnie odkrycie – Jakub Szamałek i dwa tomy „Ukrytej sieci”; trzeci czeka na publikację), samorozwój lub beletrystyka. Do tego wygodny fotel, kocyk i do dzieła!

9. puzzle czy kolorowanka? Co wybierzesz, żeby zabić parę godzin i wejść w stan zen? Ommmm…

10. zabierz się za porządki – w zorganizowanej á la Marie Kondo i czystej przestrzeni łatwiej funkcjonować. Przejrzyj szafę, półkę z przyprawami albo biblioteczkę. Na pewno znajdziesz coś, co możesz sprzedać, przekazać dalej lub wyrzucić. O moim wiosennym detoksie w 6 krokach pisałam w tym poście. Dzięki temu, że wiele osób podczas pandemii wzięło się za takie właśnie zaległości, zyskałam nowe hobby i zostałam hasiomaszkietnikiem 😀 Piękne słowo o śląskiej proweniencji oznacza generalnie osobę, które myszkuje po śmietniku wynajdując różne rzeczy. Tym sposobem stałam się posiadaczką: 3 ciekawych wazonów, dwóch krzeseł i jednego dywanu 😂

11. zaplanuj piknik – pogoda jest już odpowiednia, aby zacząć alfresco dining. Oczywiście to jeszcze nie czas, żeby organizować większe spotkanie z przyjaciółmi, dlatego zrób piknik dla najbliższych lub nawet dla samej siebie. A jak brakuje Ci pomysłu co przygotować, zainspiruj się moim piknikowym menu dla „początkujących”.

12. komponuj bukiety – może podczas jednej z przechadzek upolujesz ciekawe gałązki? Forsycje już raczej przekwitły, ale jeszcze upolujesz migdałki, pigwowce, magnolie, śliwy i wiśnie, a już powoli obłędnie pachnące lilaki!

13. planszówki i spółka – dobry czas, żeby rozpakować zalegające na półce gry lub zaopatrzyć się w pozycje, które długo były na Twojej liście. Pierwszy możliwy wieczór ze znajomymi – będzie się działo!

14. zaaranżuj jakiś kąt na nowo – piszą, że Polacy zbiorowo ruszyli do marketów budowlanych, by nadrobić zaległe remonty. Coś w tym może być! Lampa czeka na przykręcenie, brakuje Ci jakiegoś fikuśnego stoliczka albo meble za długo stoją w tej samej aranżacji? Wiesz co robić! Ja siłą rzeczy zaaranżowałam home office, który czekał na to baaaardzo długo.

15. wspieraj lokalne działalności – odkrywaj niewypróbowane miejsca na kulinarnej mapie miasta zamawiając jedzenie z dowozem, wspomagaj swoich ulubionych przedsiębiorców zakupami online albo voucherami na usługi, z których skorzystasz po zniesieniu obostrzeń.

16. zostań balkonowym ogrodnikiem – teraz balkony są bardzo na czasie. Są zarówno namiastką wolności, jak i planem na majówkę i wakację 2020. Potraktuj balkon jak przedłużenie salonu i zainwestuj w donice, kwiaty i piękne mebelki.

17. przelej myśli na papier – podziel się z samą sobą tym, co Cię teraz trapi, napisz 10 rzeczy za które jesteś wdzięczna – zacznij pisać pamiętnik, dziennik, albo podziel się myślami np. w instagramowym poście. Fakt, że ktoś „ma tak samo, jak Ty” zawsze poprawia humor i dodaje otuchy.

18. zajmij się finansami – na pewno tak jak ja, wydajesz teraz mniej, więc gromadź fundusze na przyszłość. Czy to żeby mieć poduszkę finansową, czy żeby oszczędzić na jakiś wymarzony cel. Przeanalizuj swoje wydatki, załóż konto oszczędnościowe (najlepiej w innym banku i bez karty). Mam nadzieję, że odkładasz min. 10% swoich zarobków?

19. zaplanuj podróże – póki co na papierze. Ja jestem taką osobą, że muszę mieć zaplanowaną jakąś podróż, do której wyczekuję i odliczam dni. To zawsze mnie napędza. Do teraz 4 zaplanowane podróże mnie ominęły, kolejnych już nie odpuszczę! 😀 PS ja zaczęłam robić mapkę z miejscami, które chcę odwiedzić – zajrzyj tu.

20. zajmij się zdjęciami – zrób sobie wieczór z fotografiami i powspominaj! Może jakieś odbitki czekają na poukładanie? A dysk ze zdjęciami aż prosi się o porządki? A może wybierzesz najfajniejsze fotki i zrobisz z nich fotoksiążkę? Jest tu duże pole do popisu 😀

21. netflix & chill – o tak! można teraz ponadrabiać serialowe zaległości. Ja siadam do porzuconego przez natłok zajęć „Chef’s table” i niedawno zakolejkowanego „Tales by light” – serialu o fotografach podróżniczych.

22. zacznij kurs online – przykładowo serwis udemy.com udostępnia teraz setki bezpłatnych kursów online z naprawdę wielu dziedzin – od programowania po jogę.

23. trenuj ciało – z YouTubem albo aplikacją Nike Training. Pilates, dynamiczna joga czy tabata dadzą Ci wycisk, którego potrzebujesz. Jak masz gdzie – biegaj w plenerze lub jeździj na rowerze. Wysiłek fizyczny to chyba najlepszy reset po pracy w domu!

24. zadbaj o siebie – zafunduj sobie relaksujący wieczór chociaż raz w tygodniu. Nałóż odżywkę na włosy, maseczkę na twarz, weź relaksującą kąpiel z solami i olejkami. Stwórz swój wieczorny rytuał🖤

25. zwiedzaj muzea i galerie – oczywiście online. Wybierz się któregoś popołudnia w wirtualną podróż, bez kolejek i biletów. Luwr, Galeria Uffizi czy Musée d’Orsay są na wyciągnięcie ręki (albo telefonu), dzięki Google Arts and Culture.

26. zostań renowatorem mebli – może akurat masz jakiś mebel, który by chciał dostać nowe życie? Czasami wystarczy nawet wymiana uchwytów. A może wyruszysz na poszukiwanie mebli? Ja w spadku dostałam fotel, krzesło, stolik i dwa taborety. Co prawda dalej czekają na swoją okazję, ale może to faktycznie dobry czas, żeby im się przyjrzeć bliżej 😀

27. zrób informacyjny detoks – to bardzo dobrze zrobi na głowę! Zalewa nas cała masa kiepskich informacji związanych z koronawirusem, zwolnieniami, kulejącą gospodarką czy nadciągającą suszą. A dodatkowo od miesiąca siedzimy w czterech ścianach, bez możliwości odreagowania (np. weekendzikiem w Bieszczadach). Zrób sobie „okienko informacyjne” – najlepiej z rana.

28. zażywaj leśnych kąpieli – oczywiście nie dosłownie. Zacznij praktykować shinrin-yoku, czyli relaksacyjne, powolne spacery po lesie. Japończycy i Finowie zapisują leśne spacery na receptę! To nie tajemnica, że kontakt z przyrodą wpływa pozytywnie na wielu płaszczyznach, dlatego zamiast do lekarza – na spacer za miasto!

29. dołącz do minimalistów – może czas, aby „odchudzić” swoje życie? Z niepotrzebnych zakupów, z ilości bibelotów w domu, z kupowania na kredyt. Nie sugerują skrajności w postaci 3 bluzek na krzyż i ascetycznego biurka z drewnianym krzesłem. Możesz zacząć od obejrzenia fajnego dokumentu „Minimalism: A Documentary About the Important Things”, albo przeczytania „Książeczki minimalisty” Leo Babauty.

30. poświęć chwilę na refleksję – pomyśl za co jesteś wdzięczna, co Ci sprawia radość, jakie cele chcesz osiągnąć? Ten czas najlepiej pokazuje nam co nas prawdziwie cieszy, które relacje są dla nas najważniejsze i jak niewiele nam tak naprawdę potrzeba do szczęścia. Nie zapomnij o tym!

Któryś z punktów Cię zainspirował? Co wyniesiesz z tego czasu? Daj mi znać w komentarzu!

Możesz polubić także...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *